bezbolesna-nauka-planowania-zaprojectowana-planner-bullet-journal-journalist-planowanie-czasu
Organizacja czasu

Bezbolesna nauka planowania – 1. Znajdź swój planner


Znacie to uczucie, kiedy zatrzymujecie się pośród tłumu przechodniów ze słuchawkami w uszach i myślicie Ja miałam dzisiaj coś zrobić. Ale co? Ja też. Wielokrotnie go doświadczałam. Bo widzicie, nawet w życiu kogoś, kto planuje wszystko od chwili, w której się urodził, przychodzi moment, w którym musi nauczyć się systematyzować, priorytetyzować, sprawdzać i zapisywać. Tak wiem. Niestety. Życie takie ciężkie.

Do momentu, w którym kręci się to wokół szkoły i oglądania memów wszystko idzie gładko, bo nie ma za wiele do zapamiętania. No chyba, że zawalisz sprawdzian z pszyrki, no to wtedy pszypau i czas coś z tym zrobić.

Chociaż planowanie mam we krwi, to przez bardzo długi czas szukałam idealnego sposobu zapisywania wydarzeń, działań, wizyt u lekarzy i rodziny, list zakupów, godzin składania pościeli i wizyt w schronisku (a tu musiałam jeszcze uwzględnić czas na długotrwały płacz nad losem samotnych zwierząt i mówienie o tym jak bardzo chciałabym je wszystkie zabrać do domu, a nie mogę bo jestem tylko małym Kosiorem w przestworzach piesełowego futra). W związku z tym przeczytałam tysiące poradników i przekopałam miliony stron internetowych w poszukiwaniu tego jedynego właściwego kalendarza/notesu. A nie było to wcale takie łatwe, bo rodzajów kalendarzy jest tyle ile tęsknoty w małym lablabradorowym serduszku, kiedy wyjdziesz na zawsze na 5 minut.

I w tej części właśnie o tych poszukiwaniach chcę wam opowiedzieć.

Nie podrzucę wam idealnego plannera. Nie powiem weź ten i w nim notuj. Tak to nie działa, bo każdy z nas ma inne potrzeby. Chcę żebyśmy wspólnie drobnymi krokami i tak coby nie uderzyć nikogo w szczepionkę, przeszli przez proces nauki planowania. I to jest pierwszy krok do rozpoczęcia dobrego planowania– znalezienie swojego sposobu notowania informacji tak, aby o nich pamiętać. Zrozum siebie, swój sposób myślenia i zapamiętywania. 

 

Kosior Karolina Zaprojectowana planowanie planner

 

Szukanie igły w stogu siana

Tak jak wspomniałam wcześniej rodzajów kalendarzy jest bardzo dużo i pytanie brzmi: jak znaleźć ten idealny? Odpowiedni? Jedyny na całe życie? Taki, który poda ci szklankę wody na starość?

Otóż nie ma złotego środka w poszukiwaniu idealnego kalendarza. Z takim plannerem jest jak z facetem, albo trafisz za pierwszym razem i spędzicie ze sobą 60 szczęśliwych lat, albo będziesz szukać i szukać i sprawdzać i szukać, albo znajdziesz mniej więcej taki jaki ci odpowiada i zaczniesz go uzupełniać o elementy, których mu brakuje.

Ja osobiście przekopałam tysiące kalendarzy zanim znalazłam ten jeden notatnik, który spełnia moje oczekiwania.

 

Przede wszystkim zadaj sobie odpowiednie pytania.

Czego ja tak naprawdę w tym moim kalendarzu potrzebuję?
Jaki podział mnie interesuje?
Co jest dla mnie najważniejsze?
Czy rozmiar ma znaczenie?
Co będę chciała w nim notować?
Gdzie będę go nosić?
Czy będzie to mój jedyny sposób zapisywania informacji?

To taki podstawowy zestaw pytań, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć zanim zaczniemy szukać idealnego plannera. Przy czym musimy zastanowić się też czy jesteśmy w stanie z czegoś zrezygnować jeżeli w jakimś kalendarzu się zakochamy, a nie będzie miał jakiegoś pożądanego przez nas elementu. Ja nie umiałam zrezygnować.

 

Znajdź swój planner Kosior Karolina Zaprojectowana Bezbolesna nauka planowania

 

Mój idealny planner musi spełniać sporo warunków i pewnie dlatego nigdy nie znalazłam idealnego gotowca:

  • ma mieć rozpisany cały rok z zaznaczonymi ustawowymi dniami wolnymi,
  • każdy miesiąc osobno rozpisany tak, żebym miała każdego dnia trochę miejsca na zanotowanie podstawowych informacji (najważniejsze)
  • tygodnie z taką ilością miejsca, abym mogła rozpisać sobie swobodnie plan z uwzględnieniem szczegółów,
  • format A5, bo mieści się do torebki, ale nie jest za mały
  • nie może mieć za dużo stron, co oznacza, że wszelkie dodatki w postaci kolorowanek, map świata, albo numerów rejestracyjnych wszystkich miast w Polsce skreślają dla mnie taki kalendarz. Bo niby po co mi mapa świata w notesie? Żebym codziennie mogła zaznaczać kolejne miejsce, w którym nie byłam? Please.

I oczywiście możemy powiedzieć, że złej baletnicy to i rąbek u spódnicy będzie przeszkadzał, ale czy na pewno to powiedzenie ma tu uzasadnienie? Myślę, że nie.

 

Dobry kalendarz, dobre skupienie, lepsze rozumienie

Podobno nie istnieje podział na wzrokowców, słuchowców i dotykaczy, którzy zawsze muszą sprawdzić, czy ten pomidor w skrzynce aby na pewno jest wystarczająco twardy, bo nie wiem, będą nim grać w baseball czy coś innego. Ale mimo wszystko mi osobiście lepiej zapamiętuje się rzeczy, które mam zapisane w konkretny sposób. Np. nigdy nie umiałam się uczyć z czyichś notatek na studiach, przez co oczywiście cierpiałam wiele, bo musiałam być na wszystkich ćwiczeniach i wykładach żeby robić własne notatki. Co więcej najpierw pisałam je na brudno, a potem w domu przepisywałam na czysto. No. Chore. CHORE. Ale tak mam. Musi być ładnie i przejrzyście, albo przynajmniej przejrzyście, bo inaczej nic nie zapamiętam. Nie jestem perfekcjonistką, ale lubię jak rzeczy są zanotowane ładnie i klarownie.

Dlatego też tak ważne jest dla mnie rozpisanie wszystkich planów na kalendarzu miesięcznym. Dzięki temu widzę wszystko, co będzie działo się na kilka tygodni do przodu. Mogę zadecydować, czy chcę sobie coś jeszcze dołożyć w danym tygodniu, czy lepiej już przełożyć to na następny, bo inaczej nie będę miała ani jednego dnia przerwy. Zaznaczam kolorami, które wydarzenia są istotne i nie mogę ich opuścić ani przełożyć i te, które są mniej ważne i jeżeli je ominę to nic się nie stanie. Ze względu na to, że mam dużo zajęć takie oznaczanie jest dla mnie bardzo ważne, ponieważ łatwo coś ominąć, albo zapomnieć. A tego nie cierpię. Później mam wyrzuty sumienia, że czegoś nie zrobiłam. I chodzi to za mną jak ten mały głód.

I myślę, że każdy z was ma taką swoją piętę achillesową planowania. W moim wypadku jest to rozpiska miesięczna. Co jest twoją? Z chęcią się dowiem jakie dziwactwa musicie robić/mieć/pisać żeby móc sobie dobrze planować.

 

To jak to jest z tym ideałem?

Ideał jak wszyscy doskonale wiemy nie istnieje, ale można znaleźć coś, co będzie najbardziej zbliżone do naszych oczekiwań. Trzeba szukać i sprawdzać. A tym, którym udało się trafić za pierwszym razem bardzo zazdroszczę.

Ja swój planner znalazłam, jak to zazwyczaj bywa w takich wypadkach, w momencie, kiedy byłam już całkiem zrezygnowana i nie wierząca w to, że kiedykolwiek będę szczęśliwa, jak scrollowałam instagram. Natrafiłam na coś, co się nazywa bullet journal, czyli notes z kartkami w kropki. Zadajecie sobie pewnie teraz pytanie eeeeeeeeee zeszyyyyt srslllllllll, nigdy nie wpadłaś na to żeby spróbować zrobić sobie kalendarz z zeszytuuuuuuuu?

Otóż owszem wpadłam na to i wielokrotnie nawet próbowałam robić sama kalendarz z zeszytu, ale żaden mi nie odpowiadał. Zeszyty przede wszystkim kojarzą mi się ze szkołą, a ja chciałam, żeby mój kalendarz był taki… no… mój. Jest tak dlatego, że dla mnie taki notatnik to bardzo intymna rzecz. Notuję w nim nie tylko daty i spotkania, ale także pomysły, sposoby na rozwiązanie trudnych sytuacji, cytaty itd. Dlatego też spodobała mi się idea kropkowanych notesów, storytelling jaki został wokół nich stworzony, fakt, że są miejscem, w którym zapisujesz siebie w sposób w jaki tylko chcesz i przy pomocy narzędzi jakich chcesz. Memememe… wiem, że zawsze mogę robić jak chcę. Dobra. Jejku. Już. Spokój.

 

Kosior Karolina Zaprojectowana Bullet Journal Planowanie

 

Kosior Karolina Bullet Journal Zaprojectowana Planowanie

 

Ze względu na to, że chociaż dokładnie wiedziałam, co chcę zamieścić w moim kalendarzu, ale nie miałam jeszcze dokładnego pomysłu na to jak to zrobić, zdecydowałam się na zakup tańszego notesu (mój kosztował 25 zł i sprawuje się świetnie) i na razie jednego cienkopisu (ważne jest to, żeby przybory do pisania nie rozlewały się na kartkach). Póki co eksperymentuję i sprawdzam, co mi się podoba, ale mam coraz więcej pomysłów na to jak uzupełniać mój notes i w jaki sposób robić notatki.

Myślę, że z czasem wejdę na wyższy poziom notowania, że uda mi się połączyć planowanie z notowaniem w taki sposób, żeby wszystko było ładne i spójne. Ale póki co zostanę przy prostej formie.

 

To jest moja pierwsza zasada planowania – znajdź swój kalendarz/notes/kartkę, na której najlepiej będzie ci się zapisywało swoje plany i myśli. I zapisuj w nim wszystko. Nauka planowania to proces. A to pierwszy element.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.