Zaprojectowana Kosior Karolina Odpowiedzialność
Project management

3 rodzaje odpowiedzialności w zespole

Wyobraź sobie, że masz coś zaplanowane. Na przykład. Ty i twoi znajomi jedziecie razem do San Escobar busem. Wyjazd zaplanowaliście w styczniu. Jedziecie w czerwcu. Ustalacie, że tylko wypadki losowe sprawiają, że ktoś z was rezygnuje ze względu na to, że w takim wypadku koszty przejazdu wzrastają, albo może to bardzo utrudnić wyjazd. Macie jednego kierowcę i jednego organizatora, który jest za wszystko odpowiedzialny. Pogoda zapowiada się idealnie, wszystko masz spakowane. Jutro jedziecie. Aż tu nagle. Telefon od kierowcy, że on jednak nie jedzie, bo wypadł mu egzamin z matematyki w czasie wyjazdu i jak go obleje, to nie zaliczy roku.

Wkurzające co? Wiedział o tym, że będziecie jechać. Nie mógł zorganizować tego inaczej? Nie może zadzwonić dzień przed i powiedzieć, że jest chory? No nie. Nie może i wymaga żebyście go zrozumieli, wybaczyli i nie mieli za złe. Bo to jest dla niego ważne. I musicie zrozumieć, że to jest dla niego ważne. Ważniejsze niż wycieczka planowana pół roku i plany znajomych. Boli? Brzmi znajomo?

Myślę, że tak. Chyba każdy z nas przeszedł coś podobnego chociaż raz w życiu.
I na pewno nie jest to przyjemne uczucie.
Przede wszystkim dlatego, że z jednej strony rozumiemy sytuację takiej osoby, ale z drugiej skoro umówiliśmy się na coś, to należy dotrzymać obietnicy. To świadczy o dojrzałości i zaangażowaniu. 

 

Czym Jaś za młodu nasiąknie…

Zacznijmy od tego, że powyżej opisana sytuacja przedstawia całkowity brak odpowiedzialności za działania w grupie. Oznacza to, że osoba, która poczynia coś w ten sposób uważa, że jej racje są nadrzędne nad racjami pozostałych osób pomimo, że zgodziła się na konkretne warunki mówiące o tym, że nie ma racji nadrzędnych nad tą grupową. Takie nieodpowiedzialne podejście ma swoje źródła już w czasach szkolnych.

Teoretycznie od najmłodszych lat jesteśmy uczeni pracy w grupie. Rodzice każą nam się dzielić zabawkami w piaskownicy z innymi dziećmi, w podstawówce nauczyciele grupują nas i każą wspólnie wykonywać jakieś zadania, a w liceum i na studiach dostajemy do zrobienia wspólne projekty. Niby dobra sprawa, bo człowiek to stworzenie stadne jak taka kura co w grupie jej zawsze cieplej i jakoś tak przed lisami mniej straszno, więc zajęcia grupowe są przydatne. Potrzebujemy innych żeby móc normalnie funkcjonować.

Problem jest tylko jeden. Wszyscy nas zmuszają do pracy w grupie, uczą, że trzeba się dzielić i razem robić różne rzeczy, ale mało kto uczy odpowiedzialności za wspólną pracę, za innych. Nie uczy tego, jak rozdzielać zadania w grupie, jak egzekwować ich wykonanie, jak sprawdzać postępy i co decyduje o wykonaniu zadania. Po prostu. Daje zadanie i mówi zróbcie. Macie tutaj kartki, nożyczki i plastelinę i róbcie. Na tym się kończy nauka socjalizacji. Macie. Radźcie sobie sami.

I możemy teraz mówić, że przecież chodzi o to, żeby liderzy naturalnie wyłaniali się z grupy. Żeby dzieci same nauczyły się hierarchizować. Ale to są dzieci. Takie właśnie małe kury, którym jak nie powie się jasno, że ta osoba dobrze mówi i jej się w grupie słuchaj, to pójdzie za jakimś głupiutkim kogutem i nie nauczy się nic pożytecznego. I może przez to narobić więcej złego niż dobrego. A w przyszłości coś takiego może mocno odbić się na jej bliskich. *

 

Kosior Karolina Zaprojectowana Project management odpowiedzialność

 

Każdy, czyli nikt.

Kiedy mówimy o odpowiedzialności zbiorowej to trochę tak jakbyśmy powiedzieli, że wszystkie rekiny są odpowiedzialne za zabijanie ludzi, podczas gdy tylko niektóre gatunki faktycznie to robią. Mimo wszystko niestety odpowiedzialność zbiorowa to dosyć często stosowany zabieg w ocenianiu działań grupowych.

W tym akapicie wróćmy jeszcze na chwilę do szkoły.

Zawsze niezależnie od ilości pracy włożonej w działanie wszyscy dostawali tę samą ocenę za wykonane zadanie. Mogłaś równie dobrze chodzić jak lisek koło drogi, albo leżeć w miejscu jak leniwa panda, której nawet nie chce się rozmnażać, a i tak dostawałaś taką samą ocenę, co wszyscy. Oznacza to, że wystarczyło znaleźć w grupie kozła ofiarnego, któremu zależało i wykonywał on całą robotę za nas, a my dzięki temu nie musieliśmy się przejmować ani angażować. Mieliśmy pewność, że zadanie zostanie wykonane. Nieważne, że ta jedna osoba musiała wykonać pracę za wszystkich pozostałych członków grupy. Ważne było to, że zadanie będzie zrobione. Z lepszym lub gorszym efektem, ale będzie.

Dzieje się tak dlatego, że nie czujemy się odpowiedzialni za grupę. Interesuje nas tylko to, żeby nam było dobrze. Uważamy, że to, co my robimy i poświęcamy jest ważniejsze od tego, co robią lub poświęcają inni. W dużym skrócie – jesteśmy skrajnymi egoistami. Ajajajaja pewnie teraz kręcisz głową, że to nieprawda? Trust me. Wielokrotnie spotykałam się i walczyłam z takim zachowaniem. Osoby postępujące w ten sposób nie widzą tego, że tak się zachowują. Nie chcę cię martwić, ale to właśnie one najczęściej się nie zgadzają z powyższą opinią.

Just kiddin’

Nah. Actually not kiddin’

A to dlatego, że zostaje im z dzieciństwa coś, co ja określam mianem kto to tu dał!? Są to typy osób, które widzą winę we wszystkim i wszystkich dookoła, ale nigdy w sobie. Tacy ludzie nie przyjdą i nie przeproszą cię za to, że zrobili coś źle chociaż ewidentnie powinni. Jeżeli potkną się o własne buty, które postawili w danym miejscu zapytają się tylko kto to tu dał?!  A jak powiesz im, że oni sami, to będą się wykłócać, że nieprawda, na pewno ktoś to przestawił. Oni postawiliby buty w lepszym miejscu. Bo te osoby są jak jednorożce. Idealne, kolorowe, latające, powabne i pełne splendoru.

 

Kosior Karolina Zaprojectowana Budowanie Zespołu Project management
źródło oryginału www.forbes.com

 

Z tego też powodu uważają, że ich zadania są ważniejsze niż zadania innych, bo oni robią dużo i mają prawo się nie wyrabiać. Bo to nie ich wina, że nagle ktoś sobie wymyślił egzamin z matematyki i teraz muszą iść go zdawać. Bo to n i e   i c h   w i n a <slowmo> A dlatego, że to nie jest ich wina to oni nie będą brać za to odpowiedzialności. Nawet jeżeli ich decyzja wpłynie niekorzystnie na całą grupę. Te osoby widzą tylko siebie. (Wiadomo, że nie w absolutnie wszystkich aspektach, ale pamiętaj, że mówimy teraz o pracy w grupie.) Chociaż wydaje im się, że widzą wszystko i wszystkich. A to, że ktoś uważa inaczej. No to. Proste. To nie ich wina, tylko problem tej osoby. **

 

Odpowiedzialność zbiorowa krzywdzi i zniechęca do podejmowania jakichkolwiek działań grupowych w przyszłości. 

 

Jeden za wszystkich wszyscy za jednego.

Teraz będzie na konkretnym przykładzie.

Za każdym razem, kiedy przyjmuję kogoś do zespołu staram się mu uświadomić, jak ciężko pracuje się w naszym teatrze. Że przynależąc do grupy odpowiada za grupę. Oznacza to, że plany indywidualne schodzą na dalszy plan na rzecz poświęcenia się całej grupy, dla pewnej idei. Oczywiście nie każę nagle wszystkim rezygnować ze szkoły, rodziny i pizzy na rzecz naszego teatru. Zawsze zaznaczam, że wiem, że mają swoje priorytety i dlatego muszą zdecydować sami o tym, czy w razie czego będą w stanie zrezygnować z czegoś, co jest dla nich ważne, na rzecz granego spektaklu, ponieważ nie są sami i biorą odpowiedzialność za ludzi, z którymi pracują. Te osoby same zgadzają się na opisywane przeze mnie warunki.

Spotykamy się raz w tygodniu i gramy raz w miesiącu, co daje nam łącznie 5 dni poświęconych teatrowi. Terminy spektakli ustalamy na pół roku z góry, a dni spotkań wspólnie tak żeby nikomu nie kolidowały z pracą i ze szkołą.

Niestety chociaż za każdym razem na początku takie osoby mówią, że pewnie że dam radę, to tylko 5 dni w miesiącu na spokojnie jestem w stanie się ze wszystkim wyrobić, to jak przychodzi co do czego i trzeba zrezygnować z egzaminu, albo przyjść i zagrać z gorączką, słyszę, że:

  • wypadło mi NAGLE coś ważnego
  • nie mam czasu, bo się nie wyrabiam
  • nie muszę się tłumaczyć, bo to moje życie i jest ważniejsze
  • teatr nie jest tak istotny jak to co mam do zrobienia
  • to dacie sobie jakoś radę beze mnie
  • jestem chora musicie to zrozumieć

Jak możecie sobie wyobrazić, ciężko jest zagrać Hamleta bez tytułowej postaci, a z rękawa nie sypię osobami, które znają spektakl i sposób gry na pamięć. Takie tam ograniczenia liderowróżki.

Zdziwieni? Nawet z gorączką muszą grać?! Oszalałaś?! To nieludzkie. Nie. Takie są realia teatru. Grasz nawet jak masz gorączkę, bo jak nie zagrasz, to nie znajdziemy za ciebie nagle zastępstwa. I przede wszystkim. Na takie warunki mogą się zgodzić lub nie muszą osoby przyjmowane do teatru. Coś kosztem czegoś. Są oczywiście wyjątki od reguły, ale o tym może innym razem.

Takie zachowanie – rezygnowanie na ostatnią chwilę, bo coś jest ważniejsze – to pokazywanie pozostałym osobom w zespole gołej rzyci. Pokazywanie, że to co robię jest ważniejsze od nich i od tego, co robią. Niezależnie od tego ile poświęcili żeby to zrobić. To bardzo bolesne. Tym bardziej, że nikt nikogo nie zmusza do zgadzania się na dane warunki. Każdy robi to z własnej nieprzymuszonej woli.

Uwierzcie mi, moi ludzie wielokrotnie rezygnowali z super okazji wylotu za granicę praktycznie za darmo, przychodzili w kołnierzu po wypadku i mimo wszystko grali, przychodzili bezpośrednio po runmageddonie i grali w spektaklu wymagającym zaangażowania fizycznego. Dlatego, kiedy widzę ich ogrom poświęcenia i słyszę bo musicie mnie zrozumieć to jest ważniejsze to z całym szacunkiem, ale nie. Nie muszą zrozumieć. Mówiąc coś takiego dana osoba pokazuje, że nie rozumie pozostałych członków grupy. A zrozumienie powinno działać w obie strony. 

 

 

 

*Sytuacja z wyjazdem to delikatny przykład, ponieważ nie chodzi mi o to, żebyście wszyscy mieli szok. Ale doskonale wiemy, że brak poczucia odpowiedzialności może doprowadzić do tragedii np. rodzinnych, kiedy jedno z rodziców nie czuje się odpowiedzialne za całą rodzinę i myśli tylko o sobie.

** Oczywiście typów osobowości jest co najmniej tyle ile ziarenek ryżu w kilogramowym opakowaniu, ale na rzecz tego wpisu potrzebuję tego jednego konkretnego typu. I oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy bywał w takich grupach i nie każdy ma takie doświadczenia, ale wiem, że wiele osób ma. I musi sobie radzić z takim podejście. I jest to bardzo trudne. I to dla nich jest ten wpis.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.